Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 marca 2012

"Bielszy odcień śmierci" - Bernard Minier


Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
Wydawnictwo: Rebis
Stron: 510

 Ludzie są jak góry lodowe. Pod powierzchnią kryje się cała masa niedopowiedzeń, cierpienia i tajemnic. Tak naprawdę nikt nie jest tym, na kogo wygląda.

Zima. Pireneje. Wokoło tylko śnieg i góry. I coś jeszcze... Tajemnice sprzed lat, które zaczynają stopniowo wychodzić na wierzch i odkrywają mroczne oblicze pozornie urokliwego miasteczka - Saint-Martin. Klimat tej historii od samego początku jest determinowany przez miejsce wydarzeń, dlatego czytelnik może czuć się niepewnie w tej mrocznej, dusznej, ciasnej i rażącej bielą w oczy przestrzeni. 

Wszystko zaczyna się od niekonwencjonalnej zbrodni na koniu, do której zbadania zostały wyznaczone siły policji i żandarmerii. Chwilowe traktowanie historii z przymrużeniem oka staje się zupełnie poważne, gdy ginie człowiek... Śledztwo prowadzą komendant Martin Servaz - czterdziestoletni rozwodnik walczący z własnymi demonami z przeszłości oraz kapitan Irene Ziegler - silna kobieta o wielu talentach i wielu tajemnicach. 

Intryga rozwija się powoli, pytania stopniowo nagromadzają, atmosfera zagęszcza. Kolejne furtki otwierają się, a drogi zaczynają prowadzić w różne miejsca... To do Instytutu, w którym trzymani są najgroźniejsi zbrodniarze z Europy (chorzy psychicznie), którego szefem został dość podejrzany człowiek imieniem Xavier i do którego trafiła ze Szwajcarii młoda i ciekawska pani psycholog Diane Berg. To do starego ośrodka kolonijnego znajdującego się opodal, opustoszałego dziś, a kiedyś odwiedzanego przez większość dzieciaków z miasteczka, których rodziców nie było stać na wakacje.

Silnym punktem tej historii są bohaterowie, a w szczególności wspomniani wcześniej Servaz i Ziegler. Intrygująca jest też postać największego zbrodniarza - Juliana Hirtmanna, którego DNA znaleziono przy ciele konia. Moją osobistą sympatię zyskał podwładny Servaza, Vincent Esperandieu - dobrze ubrany, piekielnie inteligentny, o szerokich kontaktach miłośnik technologicznych nowinek i świetnej muzyki, a także mąż i ojciec posiadający rodzinę jak z obrazka... Wiele obiecywałam sobie po postaci Xaviera, ale mam wrażenie, że jego wątek został niezakończony i właściwie trochę o nim zapomniano. Nieco bezbarwna i nie pogłębiona psychologicznie wydawała mi się ponadto Diane Berg...

W tej opowieści każdy skrywa jakieś tajemnice, nic nie jest pewne. I choć jedną z niewiadomych udało mi się szybko rozszyfrować, to w najważniejszej kwestii - wytypowania mordercy - byłam przez długi czas w błędzie, co bardzo mnie cieszy, bo przecież cóż by to był za kryminał, gdyby tak łatwo dało się go rozwikłać? Książka jest napisana przejrzystym językiem, dobrze zredagowana (błędy można policzyć na palcach jednej ręki), porusza ciekawe  i trudne tematy (choć szkoda, że szpital psychiatryczny nie został bardziej wykorzystany), ma intrygujących bohaterów i po prostu sprawia, że nie sposób się od niej oderwać póki nie przeczyta się ostatniej strony.

Bielszy odcień śmierci został okrzyknięty najlepszym kryminałem 2011 roku we Francji, co jest o tyle zaskakujące, że to debiut autora - Bernarda Miniera. Trudno uwierzyć, że tak znakomicie dopracowana powieść, tak świetnie poprowadzona intryga jest dopiero początkiem możliwości pisarza. Tym bardziej z niecierpliwością będę oczekiwać jego następnej książki. Kto wie, może spotkam ponownie swojego starego znajomego - Servaza?

 Moja ocena: -6/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego Rebis.

środa, 16 listopada 2011

"Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki" - Marcel Pagnol.


Tłumaczenie: Paweł Prokop, Małgorzata Paszke
Wydawnictwo: Esprit
Stron: 410

Marcel Pagnol to uznany francuski pisarz, dramaturg i reżyser filmowy. W Polsce chyba niezbyt popularny i doceniany, a może to po prostu ja okazałam się okropną ignorantką, nie czytając wcześniej nic tego autora? W każdym razie obiecuję (sobie) zajrzeć przede wszystkim do dramatów Pagnola.

Chwała mojego ojca i Zamek mojej matki to dwie pierwsze części wspomnień francuskiego pisarza, które zaczął spisywać, dobiegając do sześćdziesiątki. Polacy mają szansę przeczytać tę autobiografię ponad pięćdziesiąt lat od jej wydania. Tak więc przenosimy się do Francji początku XX wieku...

Autor zapoznaje czytelnika z korzeniami jego rodziny, opowiada o poznaniu rodziców, o spacerach z ciocią Różą do parku, gdzie też zakochała się w wujku Juliuszu. Świat małego Marcela to przede wszystkim jego bliscy - kochana mama, tata nauczyciel, młodszy brat Pawełek, jeszcze młodsza siostrzyczka, a także ciocia Róża i jej mąż. Potem do tej grupy najukochańszych dołączy Lili - pierwszy prawdziwy przyjaciel Marcela. Pagnol z niezwykłą dokładnością zarysowuje wszystkie postaci, znakomicie oddaje ich charakter. 

Największa część tych wspomnień dotyczy wakacji w domku poza miastem. To miejsce okazuje się rajem dla małego chłopca-odkrywcy. Bardzo dużo miejsca zajmuje opis wypraw na polowanie z ojcem i wujkiem. Były to wyjątkowe chwile dla Marcela, czuł się ważny na równi z dorosłymi.

Siła tej książki tkwi w delikatnym humorze, przemycanej ironii człowieka dorosłego, który jednak opisuje świat z naiwnością i infantylnością dziecka. Język Pagnola jest bardzo plastyczny. Dużo tu ciepła, uśmiechu, nostalgii. Zakończenie trochę wytrąca z równowagi, tej bezpiecznej równowagi, do której przyzwyczaił się czytelnik przez kilkaset stron...

Wspomnienia Pagnola czyta się niespiesznie, bez wypieków na policzkach. Pozwala to na zatrzymanie się chwilę i zastanowienie nad własnym dzieciństwem. Nad docenianiem tych zwykłych, błahych chwil, obok których często przechodzimy bez zainteresowania.

Mnie osobiście ta historia nie porwała. Trochę mi się dłużyła. Nie wiem, z czego to wynika. Być może trafiła na zły moment w moim życiu? Na pewno jednak nie żałuję spotkania z Marcelem i chętnie spotkam się z nim ponownie, bo kolejna część wspomnień Czas tajemnic wychodzi już 7. grudnia.

Na koniec dodam tylko, że książka jest pięknie wydana i same trzymanie jej w rękach sprawia przyjemność. Oko cieszą ponadto ilustracje J.-J. Sempego, który polskim czytelnikom jest dobrze znany z serii o Mikołajku. Do Mikołajka często porównuje się cykl Pagnola, ja jednak uważam, że to są dwie zupełnie różne typy opowieści. O innej wrażliwości i perspektywie. Na uwagę zasługują także przypisy, które pomagają rozszyfrować pewne francuskie oczywistości, jak choćby to, że do 1972 roku czwartki były we Francji dniem wolnym od szkoły (podstawowej). Jeden z moich ulubionych cytatów dotyczy tego faktu:

Pewnego pięknego kwietniowego wieczoru wracałem ze szkoły z ojcem i Pawłem. Była to środa, najpiękniejszy dzień tygodnia, bo nasze dni są piękne tylko dzięki swoim "nazajutrz".

Moja ocena: -4/6

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Esprit.